» SZUKAJ
» FAQ
» ALBUM
» UŻYTKOWNICY
» REJESTRACJA
» REGULAMIN




Poprzedni temat «» Następny temat
Złombol 2015
Autor Wiadomość
wadmed 

Motocykl: AWO 425t i DNIEPR 12
Pomógł: 14 razy
Wiek: 40
Dołączył: 23 Sie 2007
Posty: 547
Skąd: Stara Wieś
Wysłany: 2015-08-28, 11:57   

Jak mi Stolarz powiedział, że jedzie jaskółką to sobie pomyślałem: znowu będę mu dosyłał części jak w tamtym roku do Skody :razz: , ale jak widać MZ to porządna niemiecka robota :twisted: :twisted: :twisted:
 
     
Stolarz 
Bogdan

Motocykl: Es 250/1 CB125 D45A
Pomógł: 8 razy
Wiek: 50
Dołączył: 17 Lip 2007
Posty: 143
Skąd: Żabia Wola i okolice
Wysłany: 2015-08-28, 17:16   

Skoda była zgodnie z regulaminem zakupiona poniżej 1000zł, konkretnie za 650zł miesiac przed Złombolem 2014. Ważne że dojechała i wróciła, a za doslanie części serdeczne jeszcze raz dzięki. Jaskółka jest warta przynajmniej ze 6 takich skód, a że mam ją już 7 lat to byl czas przygotować. Duży wpływ na sukces miała delikatna, oszczędnościowa jazda choć czasem pocisnąłem trochę :) I fajnie się tam na zachodzie klasykiem jeździ. Czulem sie bezpiecznie. A teraz pojechałem po zmroku do Warszawy to to był Hardkor, większy niż przejechać Wiedeń po nocy i w deszczu.
 
     
kosior30 
Klubowicz
Łysy JWP


Motocykl: MZ ETZ 250e '87
Pomógł: 136 razy
Wiek: 32
Dołączył: 25 Maj 2009
Posty: 6440
Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2015-08-28, 21:41   

Kurde, zarąbiście! Ale gość na wuesce jest kot - 20h jechać to trzeba być twardym :] Ciekawe fotki.
_________________
Motor to masz w pralce! ||| "Prawdziwy facet poci się olejem, jak rozdzielacz w Bizonie" :) ||| Spirit: "Jak odpalisz moją MZtę jestem twój"
"Jawa is made for repairing, MZ is made for riding"
"Smutne jest to, że wy, Polacy macie taki problem z alkoholem"
 
 
     
Allu 
only 250


Motocykl: ES 250/2
Pomógł: 80 razy
Wiek: 28
Dołączył: 08 Paź 2005
Posty: 2720
Skąd: Rzeszów
Wysłany: 2015-08-28, 22:17   

Szacun dla Ciebie i sprzęta, podziwiamy :piwo:
_________________
*1922-1982* 60 Jahre Motorrader Aus Zschopau*
 
 
     
rastuch 
Młody tata


Motocykl: Es 250/1; Tophy+kosz
Pomógł: 58 razy
Wiek: 34
Dołączył: 05 Mar 2006
Posty: 2580
Skąd: Poznań/Koło
Wysłany: 2015-08-28, 22:24   

Oglądałem foty gościa na WSK ale o Jaskółce ani słychu a tu proszę.
Kłaniam się w pas :piwo:
_________________
Tropiciel w zaprzegu=> http://www.borntoride.pl/...b_l_1%20143.jpg
Część stadka => http://forum.mz-klub.pl/v...ghlight=rastuch i tu=> http://forum.mz-klub.pl/v...ight=rastuchowa
Niunia => http://forum.mz-klub.pl/v...ghlight=syrenki
 
     
Adax 
DODAJ GAZU NA WIRAZU


Motocykl: etz 250 1988r.
Pomógł: 22 razy
Wiek: 44
Dołączył: 09 Maj 2010
Posty: 988
Skąd: Międzychód
Wysłany: 2015-08-29, 00:40   

Gratulacje i słowa uznania dla wszystkich motocyklistów! Piękna trasa, a Stelwio na pewno warte zobaczenia na własne oczy, szczególnie na moto. Byłem tam wielokrotnie i przejechałem kilka razy w obie strony.....niestety tylko na street view. :sad: Fotki świetne a przeżycia pewnie nie do opisania.
Stolarz wybierz swoje ulubione zdjęcie i daj do kalendarza:

http://forum.mz-klub.pl/viewtopic.php?t=36316

Ja stawiam na to:
_________________
Najlepsza na świecie jest jazda na ETZ-cie!
=================================================
MZ ES 250/1-1966r / MZ ETZ 250-1988r(obecnie w wersji 300, boost port, 5 canal by INTR) / MuZ Skorpion Traveller - 1996r
 
     
Stolarz 
Bogdan

Motocykl: Es 250/1 CB125 D45A
Pomógł: 8 razy
Wiek: 50
Dołączył: 17 Lip 2007
Posty: 143
Skąd: Żabia Wola i okolice
Wysłany: 2015-09-03, 22:20   

Z ostatniej chwili. Grzechotnik którego CZ-350 poległa w Austrii /wysuneło się zabezpieczenie sworznia.../ dowiózł z Polski cylindry i tłoki, uruchomil maszynę, pokonał Stelvio i na kolach wrócił do Polski. Mocarz :)
 
     
Stolarz 
Bogdan

Motocykl: Es 250/1 CB125 D45A
Pomógł: 8 razy
Wiek: 50
Dołączył: 17 Lip 2007
Posty: 143
Skąd: Żabia Wola i okolice
Wysłany: 2015-09-04, 15:59   

Sory za post pod postem ale tu opis ewakuacji CZ Grzechotnika z autostrady dobrze przedstawiający Złombolowe Klimaty:

To było tak:
Jedziemy sobie autostradą, akurat fragment bez pasa awaryjnego. Nagle widzimy na takim mikroplacyku przy autostradzie czerwonego Żuka. Okazuje się, że Gwardia Faraona próbuje przywiązać CZ-tę do tylnej klapy. Cezeta wystaje dobre pół metra poza obrys, zasłania światła - ustalamy, że jedziemy naszym poldkiem z tyłu żeby ją zasłonić. Ruszamy, osiągamy zawrotne 50 km/h gdy za nami pojawia się Policja na kogutach. Chwilę jedzie za nami, ale nie podejmują żadnych czynności. My nie przyspieszamy, żeby nas nie posądzili o próbę ucieczki. Nagle nas wyprzedzają i zatrzymują. Wyskakuje mały, łysy ludzik, macha rękami i zaczyna coś klarować chłopakom z Gwardii. Z ich strony niestety kompletny brak zrozumienia. Zrezygnowany przenosi sie do nas i zaczyna nas opierdalać...
Wrzeszczy, że jesteśmy idiotami, mordercami, że jedziemy po autostradzie pięćdziesiątką. Nagle się odwraca i zauważa motocykl.... Tego było już za dużo. Zaczyna skakać, zrobił się czerwony i kazał nam natychmiast wypierdalać z autostrady - używając co chwila słów Raus, Sofort i Idioten. Postraszył, że nam załaduje po 300 Euro mandatu, zawinął się napięcie i odjechał. Grzecznie zjechaliśmy do pierwszej miejscowości...
 
     
kosior30 
Klubowicz
Łysy JWP


Motocykl: MZ ETZ 250e '87
Pomógł: 136 razy
Wiek: 32
Dołączył: 25 Maj 2009
Posty: 6440
Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2015-09-07, 14:58   

Żona mu w nocy nie dała, ot co ;)
_________________
Motor to masz w pralce! ||| "Prawdziwy facet poci się olejem, jak rozdzielacz w Bizonie" :) ||| Spirit: "Jak odpalisz moją MZtę jestem twój"
"Jawa is made for repairing, MZ is made for riding"
"Smutne jest to, że wy, Polacy macie taki problem z alkoholem"
 
 
     
Stolarz 
Bogdan

Motocykl: Es 250/1 CB125 D45A
Pomógł: 8 razy
Wiek: 50
Dołączył: 17 Lip 2007
Posty: 143
Skąd: Żabia Wola i okolice
Wysłany: 2015-09-14, 07:27   

Relacja z Rajdu:

Zlombol – charytatywny rajd autami z byłych demoludów. Cel zwykle odległy o kilka tysięcy kilometrów. Po drodze załogi spotykają się na kempingach i pomagają sobie wzajemnie. Na mecie Disco Partizani i dalej każdy robi jak chce, jedni zwiedzają, inni wracają do domu…. Żeby pojechać trzeba uzbierać kasę dla dzieci z domów dziecka. W tym roku było to minimum 1500zl na samochód i 700zł za motocykl. Kasę wpłacają Darczyńcy i za to reklamują się na naszych pojazdach.
Sponsorów w Złombolu nie ma. Jedziemy za swoje.
W tym roku była to już 9-ta edycja. Celem były przełęcze w Alpach – kultowa Passo de Stelvio.
Jako że trasa krótka zdecydowałem się na pojechanie MZ Jaskółką z 1960 roku. Również ze względu na koszty. Po drodze Austria, Szwajcaria, Lichtenstein, Włochy, Niemcy, Czechy itd.…


Dzień zerowy, piątek 14 sierpnia 2015

Pobudka o 6 rano i wykręcam z Jaskółki amortyzatory. Po 7 latach doczekała się zregenerowanych. To pikuś wymienić – no niezupełnie. Nie pasują gwinty więc poszukiwania rurki - redukcji itd. Potem jeszcze zapłon, wymiana oleju, jazda próbna i po 12 zaczynam się pakować. Startuje o 14.30. Dobra chwila, wreszcie można spokojnie usiąść i jechać – tak z 50 kilometrów – bo potem silnik grzeje się i czasem przerywa – denerwujące… zauważam że Jaskółka przerywa jak mija mnie szybko TIR – czyżby zmiana ciśnienia i paliwo się gotuje w gaźniku? Jest bardzo gorąco, upały. Zdejmuję piękna osłonę gaźnika, podnoszę iglicę – lepiej. O 19 docieram pod Spodek, kurcze, pod nim wybudowali tunel którym dwa razy przejechałem J i Spodka nie było. Na starcie już sporo aut, Velorex, WSK 175 i Jawa z koszem. Ogarniam naklejki, zamocowanie nawigacji i jedziemy z Ładą do Akademika na nocleg.


Dzień pierwszy, sobota 15 sierpnia. Katowice – Wiedeń – jakaś stacja benzynowa Multi-Kulti

Jadąc na start gubię wszystkie naklejki, dogania mnie Taksówka –wracam, a na rondzie już ludzie pozbierali i wręczają mi cały zwinięty rulon z naklejkami, dziękuję, no – dobry początek. Na starcie dużo czasu, ale nie tylko mi robi się krótko. Złombol nie darmo startuje tak późno pierwszego dnia – to po prostu dodatkowy czas na naprawy a czasem na reanimacje pojazdu J
Ruszamy w konwoju o 12.00. Po kilku kilometrach rozciągamy się. Każdy swoim tempem. Odrywa się ode mnie też Grzechotnik na CZ350. Ja jadę oszczędnościowo, tak około 70km/h wg GPS - na liczniku wskazówka zamiata od 50 do 90 więc jest ok. Pędząc w kierunku granicy mijam odstani kantor i stacje benzynową - nie ja jeden. Miło, że w Czechach winietka na motor nie jest potrzebna. Kupuję tylko na Austrię za kilka EUR. Po drodze do Wiednia dwa tankowania i dużo dopingu na trasie od mijających Złomboli. Gorąco, jestem tak zaaferowany ze kurtkę ściągam dopiero na czyjąś sugestie J. O 19.30 docieram do Kampingu w Wiedniu i zong – już nie wpuszczają. Zapowiada się deszcz, a mi nie chce się szukać alternatywnego. Jutro odcinek 680km więc napieram dalej w kierunku Bregenz…. kilometry ubywają, robi się ciemno. Tankuje, ale nie podoba mi się stacja. Jadę dalej. Robi się chłodno. Noc. Duży ruch. W pewnym momencie podjeżdża do mnie kombi z przyczepką i powoli spycha mnie na pas awaryjny, zwalniam a auto przyspiesza… już mi ciepło… po 50 km duży parking, plecak z dokumentami głęboko do śpiwora i kładę się miedzy motorem a płotem. Obok na dywaniku ktoś zawodząc odprawia modły. Po parkingu łażą egzotyczne rodzinki z dzieciakami i tubylcy z psami które sikają na koła w moim motorze ….niespokojnie usypiam…

Drugi dzień, niedziela 16 sierpnia – 520km do Jeziora Bodeńskiego

O 4 mam dość, wstaję i ruszam. Ciemno, chłodno, duży ruch ale moto ładnie pracuje, jadę 80km/godz wg. GPS. Powoli świta. Postój co 100km i dalej. Włączam muzykę. Jadę pierwszy. Dopiero koło 11 w dzień spotykam pierwszego Poloneza. Potem jest już nas więcej. Po drodze pompuję koła, z pośpiechu w domu nie sprawdziłem ciśnienia – dobijam i motor znacznie lżej zaczyna jechać… Nakrętek na wentylach też nie miałem a to niebezpieczne. Znajduję na szczęście pogubione przy kompresorze. W połowie odcinka Jaskółka zaczyna przerywać, czasem gaśnie. Denerwujące. Szczególnie jak jadę zwężeniami gdzie nie ma pobocza. Zwiększam przerwę. Nic. Zauważam, że jak zgaśnie to odpala dopiero po postawieniu na stopkę centralną, więc pewnie coś nie styka w elektryce. Zaglądam pod bak do cewki i jak widzę odkręconą nakrętkę dotkliwie parzę się w czoło o cylinder, z radości ę znalazłem usterkę nawet tego nie zauważam. Śrubka dokręcona, a Jaskółka nawet nie kichnie do końca podróży. Około 15 docieram na Kamping. Jest już kilkanaście samochodów. Dojeżdża Maciek I Róża na ETZ 251. Ładne miejsce. Jezioro Bodeńskie ogromne, czysta woda ale kamieniste dno. Kąpiel. Nad nami na tle gór lata prawdziwy duży sterowiec. Wrócę tu kiedyś zobaczyć Muzeum Zeppelin http://navtur.pl/place/show/920,muzeum-sterowcow
Wieczorem zamieniam kufry miejscami. No nie mogłem uwierzyć jak zobaczyłem gdzieś w Czechach że założyłem je odwrotnie, tył na przód, pośpiech czyni cuda J
W nocy słychać przyjazd WSK 175 Kamila wśród wiwatów imprezowiczów. Zabawę na krótko tylko przerwała wizyta jakiś smutnych panów w 5 autach. Też mieli numery na bokach, ale zupełnie byli bez poczucia humoru…

Trzeci dzień, poniedziałek 17 sierpnia –że niby lajt – 250 km do jeziora COMO

Ruszam rano, zaraz po Velorexie. Pada, nie pada. Czasem leje więc jadę w gumie. Male muzeum Łady ze starymi motorami i autami po drodze – niespodzianka. Opuszczam Austrie. Zaczynają się góry i podjazdy. Bardzo tu ładnie i jakoś tak uporządkowanie. Jednocześnie widać że ludzie tu normalnie pracują, uprawiają ziemie itd. Dość często czuć obornik więc ekologiczne uprawy też mają…
Jadę przez małe miasteczka obok autostrady. Pięknie jest, długa dolina po bokach góry. Mała przerwa. Zwiedzam tarasy w kanionie. Imponujące wrażenie, daleko w dole krystaliczna woda.
Nie odpala MZ, odpycham się więc i z górki …i…. Dum… Dum…, zawracam przed tunelem, płoszę jakiś Niemców i gaz do góry ….. Jadę dalej przez miasteczka, mosty i tunele.
Nagle zaczynają się ostre podjazdy. Zupełnie się tego dziś nie spodziewałem – a to podjazd pod Passo di Spluga. W połowie czuje że moto zaczyna dzwonić, znaczy grzeje się. Czas na zupkę. Mija mnie mozolnie kilka Złomboli. Pozdrowienia. Teraz Moto lżejszy o ogórkową rączo wspina się na przełęcz. Jest pięknie J 2121 mnpm pokazuje GPS.
Teraz zaczyna się zjazd. Jak to będzie z hamowaniem silnikiem? Nie lubie powoli. Więc do dołu jadę techniką: rozpęd po zakręcie /przyspiesza jak Japonia/ redukcja 3 – 2 –czasem do 1 na patelni w prawo i znowu gaz….jeśli długi zjazd to hamuje silnikiem na 3 lub 2 i dohamowuje hamulcami mocno krótko czasem. Otwieram też trochę gazu co kilkanaście sekund. Silnik super dudni na zjazdach, bach, bach, bach, drrrr, bach….bach….Jazda dzięki temu dynamiczna. Dalej kilka malych miasteczek i poszukiwania campingu. Biwak nad pieknym jeziorem Como, ceny rozsadne, warunki super..Jezioro - bajka. Woda ciepła, czysta, dookoła wysokie, ogromne góry. Jedyny mankament to kamieniste dno. Naprzeciwko pizza, prawdziwa włoska, z olejem a nie ketchupem. Można by tu zostać na dłużej lub wrócić…

Czwarty dzień, wtorek 18 sierpnia – atak przełęczowy

Rano tradycyjne odpalanie Tawrii na pych i ruszamy. Ładna pogoda, ładna trasa. Trzeba w GPS wbić przez Bormio, bo inaczej omija przełęcz. Kolejne już tankowanie, dolewam jak zawsze olej bezpośrednio do baku i potem 10-12 litrów paliwa. Zawsze leje mocno pistoletem w różnych kierunkach żeby wymieszać, teraz jakoś zapomniałem. Odpalam motor, przyzwyczajony, że ostanio pali na pół kopa, a tu nic, kicha, gaśnie… nachylam się do gaźnika a w rurce czerwono – sam prawie olej - zabujałem moto, pokopałem i przepaliła – i znowu jest pięknie.
Korki przed Bormio mijam motocyklowo i zaczynamy podjazdy. Jadę oszczędnościowo, delektuje się miejscem więc często staję na poboczu. Nie chcę tego zrobić w godzinę. Mam czas, a silnik niech przy okazji przestygnie. Spotykam się z Veloreksem, Żukami które też pauzują. Cały czas śmigają koło nas ścigacze i krosówki. Ku ich radości czasem wachluję silnik dla ochłody. Dużo też cyklistów, z Polski też. Zaczynają się tunele. Dojeżdżam do pierwszego planując już przerwę ale nie ma gdzie stanąć. Tunele ciągną się kilometrami mocno w górę, silnik dzwoni ale napieram bojąc się zwolnić. Dużo samochodów. Jak się rozjaśnia – koniec tunelu – zaczyna się kolejny. Już myślę zjechać do zatoki w tunelu ale kończą się. Widać już podjazdy pod Stelvio. Imponujące. Przerwa. Obiad. Lekko naciskam na kopniak, dun, dun moto też chce już jechac do góry. Jedynka –dwojka – zakręt w lewo na dwójce mocno polożony, zakręt w prawo tylko jedynka, stromo, nie można hamować bo obciera pedał o asfalt. Po boku duża ekspozycja. Mijam się z mozolnie pełznącymi żukami, wspólnie pauzujemy jeszcze kilkakrotnie smakując chwilę. Jest pięknie. Jestem szczęśliwy. Cyfry wysokości w GPS zmieniają się w sekundowym tempie. Jaskółka daje radę. Nie czuć wpływu wysokości. Redukcja, gaz, dwójka, redukcja i znowu gaz… pokonujemy kolejne zawijasy i trochę zaskoczony wjeżdżam na przełęcz. Dookoła pełno naszych aut. Dużo ludzi, stragany, świetny wurst od klimatycznego górala i alpejskie widoki. Za chwilę dojeżdża Velorex, ETZ 251, Warszawa, Jawa z koszem. Przełęcz jest nasza. Mnie spotyka sympatyczny aplauz od Niemców na BMW którzy mijali mnie jak chłodziłem motor na podjeździe. I wspólna fotka z włoskim kolarzem z którym jechałem prawie równo 
Jedziemy jeszcze w dwie MZ pod schronisko na wysokość 2790m, oglądamy trasę zjazdu. Będzie grubo… Ruszam więc w dół. Jadę dynamicznie, hamuję sinikiem, redukcja a po zakręcie w gaz. Nawet wyprzedzam kilka aut, sam daję drogę śmigającym w dół szybkim motocyklom. Ale nie przesadzam, jest stromo i bardzo długo. Daję zapas bezpieczeństwa, margines na błąd, na bębnowe hamulce czy pękniętą linkę. Jazda piękna a przyspieszenia jak na Japonii. Myślę stanąć, przestudzić hamulce, ale śmierdziały nie moje tylko Żukowe, razem się chłodzimy na tarasie widokowym. Serpentyny się wydłużają, łagodnieją, jeszcze sklep i kilka kilometrów na biwak. A tam Disko Partizani. Dojeżdżają kolejne załogi. Zaczyna się impreza. Niestety trochę ostudziła nas pogoda i impreza nie była na miarę naszego sukcesu. Tradycyjna wizyta panów w jednakowych samochodach tylko na chwilę ostudziła gorący temperament Złombolowiczów. Disco Partizani trwa!!!

Piąty, szósty dzień. 19-20 sierpnia Powrót

Mógłbym zostać kilka dni, ale sukces już był, żeby był pełen trzeba wrócić na kołach. Rano pakowanie i ruszamy z Maćkiem i Różą z zamiarem odwiedzenia Zchopau – nieczynnej już fabryki MZ. Niestety ulewa i trudne warunki w górach zmieniły naszą decyzje. Wracamy prosto do domu autostradą. Tak bezpieczniej. Jadę teraz przemysłowo – liczy się dojechanie do celu. Włączam muzykę w kasku i napieram 75-80km/godz wg. GPS. Co 150km staje na przerwę, co 300 tankowanie. Liczę paliwo i wychodzi mi spalanie 4 litry /100km. Nie ma co narzekać. Czasem mijają mnie Złombole wracające do domu. Bardzo miłe trzy przypadkowe spotkania na stacjach benzynowych. Na przedwojennym Royal Enfield spotkałem prawdziwych podróżników, prawdziwych motocyklistów, Marka i Nataszę. Jechali pod Barcelonę do domu. Ich motor chyba nigdy nie widział serwisu ani lakiernika. Przy kolejnym tankowaniu nówka sztuka Ural z przebiegiem 900km. Z napędami, hamulcami Brembo, wypas. Później swobodnie mnie wyprzedził i zniknął w oddali. Na granicy przed Czechami zajeżdżam za stację coś zjeść a tu już rozstawione stoliki i chłopaki z Poloneza zapraszają na gulasz, po prostu idealnie.
Wieczorem GPS odnajduje ciekawą trasę dla motocyklistów przez góry i rzeczywiście, znowu wspinam się na przełęcze, śmigam w dół, pięknie, tylko robi się coraz ciemniej a do Czech się jakoś się nie zbliżam. Kolejny zakaz wjazdu, roboty drogowe, nie ma mostu, zawracam. Zapytani o drogę młodzi tubylcy pytają czy to Harley Davidson  Widać rośnie nam nowe pokolenie które już nie zna motoryzacji z lat 50-60-70. Coś tam dzwoni jeszcze o kultowych markach…. Nie, to nie Harley – z dumą prostuję - This is MZ, East Germany Motorcycle.
Zaczyna padać, leje, ciemno. Jadę po górach i jak zawsze nie umiem się poddać. Czechy jakoś się nie zbliżają. W reflektorze 6V niewiele widać. Kolejny zakręt i mnie ślizgnęło, było blisko barierki… krótka decyzja – GPS i szukam najbliższy Hotel, niech kosztuje nawet 100 EUR, to lepsze niż szpital. Po kilku minutach jestem pod drzwiami, ile jedna noc – 40EUR – podnoszę zdziwiony brwi – ale ze śniadaniem mówi miła Austriaczka. Biorę  Jak widzą Jaskółkę pytają ile dni jadę te 650km – no jeden , tylko dziś. – w nagrodę Jaskółka ląduje w magazynie – wielkiej hotelowej spiżarni a ja pod prysznicem i w suchym łóżku. A śniadanie było pycha.
Rano o 8 ruszam w deszczu. Guma, muza na full i jadę. Po 30 km Czechy, nie mogę doczekać się już kraju co wyczuwa mój GPS znowu fundując mi przed granicą z Polską trasę bokami, ciekawą dla motocyklistów. Przejrzałem gada i nie słucham się już go na ślepo. Ogólnie to pierwszy raz jechałem z motocyklową nawigacją NawRoad Moto2. Powiem tak, inna klasa, widać w słońcu, da się ustawić w rękawiczkach, nie ma strachu o deszcz. I wygodne to, że łatwo wypiąć - wpiąć i od razu się uruchamia. To był trafiony zakup.
W Katowicach ostatnie tankowanie, lody Bambino i o 18 jestem w domu.

W 6 dni zrobiliśmy 3000km. Średnie spalanie 4l/100km. Prędkośc podróżna na autostradzie wg.GPS 75-80km/godz. Prędkośc podrożna w górach 50-60km/godz – zbyt było pięknie żeby gonić. Podjazdy na przełęcze to 1 i 2, czasem 3 bieg, ale tylko po to żeby się rozczarować.

Wróciłem szczęśliwy. Szczęśliwy bo kolejne wyprawy przed nami. Szczęśliwy bo daliśmy radę, ja i moja 55 letnia MZ Jaskółka. Szczęśliwy bo przy okazji zostały zebrane pieniądze dla Dzieci z Domów Dziecka.

W tym roku na Złombol zgłosiło się 390 załóg. Wystartowało też 5 motocykli i Velorex. Trasę pokonali Maciek i Róża na ETZ 251, szacunek za jazdę we dwoje, Kamil na WSK 175 - cały czas pełen ogień – powrót 1200km w 20 godzin to wyczyn i dla kierowcy i dla motocykla. Poległa CZ 350 Suchego, została gdzieś w Austrii, ale po kilku dniach Grzechotnik wrócił z częściami i po wymianie góry silnika pokonał Stelvio  Dojechali też chłopaki Jawą z koszem – toczyli walkę z policją na autostradzie o zbyt wolna jazdę ale upór robi swoje – dojechali. Trasę pokonali też Poturbowani Reaktywacja Velorexem wzbudzając ogromne zainteresowanie swoim ciekawym pojazdem.

Do zobaczenia za rok.
Bogdan i MZ ES250 1960

Galeria zdjęć:
https://picasaweb.google.com/103584108753533047005/Zlombol2015MZJaskoKa?feat=directlink
 
     
elektryk111 
agroturysta


Motocykl: etz251
Pomógł: 8 razy
Wiek: 43
Dołączył: 04 Mar 2014
Posty: 375
Skąd: okolica zawiercia
Wysłany: 2015-09-14, 18:23   

Super. :lol: :cool: :piwo:
Takich wypraw właściciele najnowszych SUW-ów z napędami mogą tylko pozazdrościć,bo choć czasem jest ciężko np. z szukaniem noclegu czy niepewnym sprzętem czy poszukiwaniem drogi ,to satysfakcja,jeśli w końcu uda się wrócić do domu wynagradza wszystkie trudy.
Gratuluję pomysłu na spędzenie urlopu.Skorzystałeś i ty(mnóstwo przeżyć) :razz: ,i dzieci(pomoc finansowa).
Same zalety takiej imprezy.Jeszcze raz gratuluję. :piwo:


Stolarz napisał/a:
CZ 350 Suchego, została gdzieś w Austrii


Nie znalazło się miejsce na pace na jakimś żuku,czy "Suchy" świadomie wybrał opcję powrotu z częściami,żeby jechać dalej do celu?
_________________
Tam gdzie kończy się rozsądek,zaczyna się pasja.
http://www.youtube.com/watch?v=XPfiy1xPUzs
https://www.youtube.com/w...Q?v=oZr1cxPYP-A
http://www.youtube.com/watch?v=Ouf151l7mSs
https://www.youtube.com/watch?v=bz5UCRluJnY
 
     
marcodado 
Praktykant


Motocykl: Mz, romet, yamaha
Pomógł: 3 razy
Wiek: 21
Dołączył: 02 Paź 2013
Posty: 188
Skąd: Cieszyn
Wysłany: 2015-09-14, 18:48   

A u mnie w okolicach skodówka dzisiaj stała :D
 
 
     
marekx55 

Motocykl: MZ ETZ 150
Wiek: 35
Dołączył: 03 Lut 2013
Posty: 15
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2016-01-04, 14:40   

https://youtu.be/E3Pf7nVupB8 Nasz kolega załapał się na krótki wywiad
Ostatnio zmieniony przez marekx55 2016-01-04, 15:19, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
     
wojtek.mz 
Ekipa PMI


Motocykl: MZ
Pomógł: 85 razy
Wiek: 45
Dołączył: 14 Gru 2010
Posty: 2833
Skąd: powiat PMI
Wysłany: 2016-01-04, 15:12   

marekx55, Popraw link bo nie działa.
_________________
ES 250/2-1970r,ETZ 250-1989r MILICYJNA, ETZ 250-1981r, ETZ 250-1984r GESPANN, ETZ 250-1988r, ETZ 150-1989r teraz 125, SKORPION TOUR-1996r
 
     
kosior30 
Klubowicz
Łysy JWP


Motocykl: MZ ETZ 250e '87
Pomógł: 136 razy
Wiek: 32
Dołączył: 25 Maj 2009
Posty: 6440
Skąd: Żyrardów
Wysłany: 2016-01-05, 13:13   

marcodado, to nie jest skoda, tylko rumuńska rakieta - Dacia :)
_________________
Motor to masz w pralce! ||| "Prawdziwy facet poci się olejem, jak rozdzielacz w Bizonie" :) ||| Spirit: "Jak odpalisz moją MZtę jestem twój"
"Jawa is made for repairing, MZ is made for riding"
"Smutne jest to, że wy, Polacy macie taki problem z alkoholem"
 
 
     
Banan 20 

Motocykl: MZ TS 150
Dołączył: 22 Sty 2009
Posty: 32
Skąd: KAROLEW
Wysłany: 2016-05-01, 13:06   

Ktoś w tym roku coś ,gdzieś ? :piwo:
 
 
     
Uve Rossler 
Retro Rider


Motocykl: MZ 250/2 z koszem
Wiek: 47
Dołączył: 22 Lut 2016
Posty: 4
Skąd: Zyrardow
Wysłany: 2016-05-01, 18:48   

Stolarz- pozdrowienia :wink:
Mijales nas po trasie, ale my pojechalismy przez Wawe.
Jak traska?
 
     
mostasz 

Motocykl: Jawa TS 350
Pomógł: 1 raz
Dołączył: 09 Mar 2011
Posty: 194
Skąd: Warszawa /Siedlce
Wysłany: 2016-05-01, 22:23   

Ja tylko podziwiam samozaparcie - jak ja bym chciał takie mieć ;)
 
     
czochu 
typowy wariat


Motocykl: Gsxr1000 k9,etz251
Pomógł: 22 razy
Wiek: 27
Dołączył: 20 Lip 2009
Posty: 2007
Skąd: Grochowa-Piaseczno
Wysłany: 2017-02-27, 19:18   

ktoś sie wybiera w 2017 ? http://zlombol.pl/start2017/wyjazd2017
Allu wiem wiem ale pytam kto na motocyklu :razz:
_________________
-Jeszcze raz byś mnie pierdolnął młotem w łep >
a bym puścił świnie ! :3
komar>wsk175>mz 250,251>sv650Nx2,1000x3>gsxr1000k6,k8 > etz 251 + gsxr 1000 k9
 
     
dex 


Motocykl: Toffik, XTZ 850 ST
Pomógł: 28 razy
Wiek: 34
Dołączył: 13 Cze 2008
Posty: 965
Skąd: Wawa - Zamość
Wysłany: 2017-02-27, 22:05   

Zawsze chciałem pojechać z nimi, ale odstrasza mnie znalezienie sponsorów, no i stan Toffika :D
_________________
Toffik czeka na więcej uwagi, Tenera wybiera się do makijażystki, a DEXFALIA bryka i co jakiś czas nóżkę złamie...
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Copyright © 2004-2015 MZ KLUB POLSKA
Strona wygenerowana w 0,15 sekundy. Zapytań do SQL: 14