Witam chciałem się podzielić swoją dzisiejszą przygodą z akumulatorem... Zasadniczo nie ważne gdzie on jest czy w motocyklu czy samochodzie bo tak samo trzeba się z nim ostrożnie i zgodnie ze ogólnymi zaleceniami obchodzić aby nie narobić sobie kłopotu...
Dziś słoneczny dzień i wydaje się ze nikt nie powinien mieć kłopotu z odpaleniem samochodu a jednak zdążają się takie sytuacje.
Pojechałem na zakupy na parkingu widzę starszą panią która ma kłopot z odpaleniem samochodu. Dojechał już do niej jej mąż próbował jej pomóc ale miał za krótkie kable rozruchowe i typowo marketowe gdzie więcej jest izolacji jak samego przewodu. Zapytałem czy może pomóc na co chętnie przystali. Poleciałem po swoje długie i grube kable.
Do samochodu dawcy zostały podłączone klemy z akumulatora a u biorcy został jedna klema do podłączenia. Jeszcze dobrze klema nie chwyciła a już iskrzyło. Poprosiłem o wyłączenie wszystkich odbiorników w samochodzie biorcy. W końcu podpiąłem klemę a po może dwóch sekundach nastąpił wybuch akumulatora.
Kwas rozlał się pod auto i jakieś 2 m w obrębie samego samochodu. Jakaś opatrzność czuwała zapewne bo kwasem po oczach nie dostałem...
Klemy przewodów rozruchowych były prawidłowo podłączone zatem uznaje że przyczyną zaistniałej sytuacji było zwarcie w celi akumulatora który był rozładowany.
Morał z tej historii jest taki że jak nie znamy stanu akumulatora, historii serwisowania to trzeba bardzo uważać aby nie doznać uszczerbku na zdrowiu lub aby nie doznały go postronne osoby w chwili kiedy próbujemy odpalić czy to motocykl lub samochód jak w moim przypadku.
Tutaj BHP też okazuje się być ważne i może będzie to dziwne ale wraz z kablami rozruchowymi będę woził google ochronne które zwykle używam w warsztacie które ochronią moje oczy przed rozpryskiem kwasu podczas wybuchu akumulatora.
Co do podłączania akumulatora to widzę że w dwojaki sposób jest to zalecane przytoczę z jednej ze stron:
Podłączamy kable rozruchowe - krok po kroku:
Wyłączamy silnik.
Podpinamy czerwony przewód do plusa sprawnego akumulatora.
Drugi koniec czerwonego przewodu podłączamy do dodatniego zacisku (plusa) biorcy.
Czarny przewód podłączamy do minusa dawcy.
Drugi koniec czarnego przewodu podpinamy do masy.
Niektórzy doradzają, żeby najpierw podpiąć kabel czerwony i czarny do akumulatora dawcy (oczywiście odpowiednio do plusa i minusa). Potem czerwony do plusa biorcy, a na końcu czarny do masy. Obydwie metody są poprawne.
Wyłączamy silnik.
Czerwony przewód do plusa dawcy.
Czarny przewód do minusa dawcy.
Czerwony przewód do do plusa biorcy.
Drugi koniec czarnego przewodu podpinamy do masy.
Najważniejsze, żeby ostatnią czynnością było wpięcie czarnego kabla do masy.
Dodam tylko że czasem masa w samochodzie ma swoje specjalne miejsce do podłączenia kabla rozruchowego i tam należy podłączać biegun ujemny.
Źródło
https://moto.pl/MotoPL/7,88389,27950127 ... jnosc.html
Motocyklowe akumulatory też okazuje się że mogą wybuchnąć tu gość pokazuje taki już po wybuchu.
https://www.youtube.com/watch?v=8TPX8lsRrD4&t=291s
Zatem uważajcie!!!
