Nie jestem zbyt częstym bywalcem na forum, jest to spowodowane tym, że w domu jestem praktycznie na wakacje, ale to i tak nie całe, a na ETZ jeżdżę jeszcze rzadziej...
Tytuł tematu moze trochę na wyrost, ale jednak się stało
Wróciłem z jednego wyjazdu i postanowiłem w pewną niedzielę odwiedzić rodzinkę na motorze, ot, tak. Nie dojechałem już do niej, na skrzyżowaniu obwodnicy pewnego miasta - ze światłami - przecinajac drogę (zielone) nie zauważył motocykla samochód jadący z naprzeciwka i wykonujący lewoskręt. Nawet nie reagowałem, gdyż sądziłem, że kierowca postąpi jak to jest w zwyczaju, tzn. dojedzie na środek drogi i się zatrzymie, ale już tego nie zrobił...
Ostatecznie skończyło się na zbitej nodze. I tu pewien drobiazg na "plus" dla ETZ: stosunkowo wysoko umiejscowione kolana (w porównaniu do "współczesnych"). Dostałem akurat tuz pod kolanem... Boję się myśleć, "co by było gdyby".
Dzisiaj stwierdziłem że trochę ruszę motocykla, dostałem część części.
Tak wygląda bak od prawej i zegary...

Prędkościomierz normalnie "wisi", zgięła się chyba też lekko kierownica.
Boczek:

Samochód uderzył prosto w nogę i ów boczek (obudowa filtra powietrza). Na zdjęciu wymieniona już dźwigienka zmiany biegów, widać lekkie otarcia (auto lub but) na lewej kapie.
I po małym odnowieniu:

Powłoki lakiernicze nie są najlepsze ale cóż... ważne że powierzchnie są równe i pasują. Kolor - ciekawy
Jeszcze do wymiany pójdzie kilka rzeczy.
Gorzej trochę z "girą", bo lekarz niedawno oderwał strup i wybrał sporego krwiaka, obecnie mam szwy i cieknie z tej nogi...
Jeszcze czasu.
Taka nauka, choć niby to wiemy, że na drodze trzeba jednak też myśleć za innych (a może się nie zatrzymie...?).